Osoba zainteresowana radiową amatorską, która spełni wszystkie warunki określone w przepisach dotyczących specjalnych kwalifikacji zawodowych oraz pomyślnie zda egzamin przed komisją egzaminacyjną powołaną przez organ wydający zezwolenia na stanowisko operatora stacji radiowej amatorskiej, może złożyć wniosek o wydanie zezwolenia na utworzenie i prowadzenie amatorskiej stacji radiowej oraz przydzielenie znaku wywoławczego. Po otrzymaniu wspomnianego zezwolenia i znaku radiowego przed nim otworzą się szerokie możliwości realizacji marzeń radioamatora i tylko od niego samego zależy, w jakim kierunku będzie zmierzać jego działalność radioamatorska.
W przeszłości bardzo popularne i aktywne były kluby krótkofalarskie. Są one wyposażone we własny sprzęt nadawczy i posiadają również przydzielony znak wywoławczy. Obecnie, choć nadal istnieją, ich działalność, z nielicznymi wyjątkami, znacznie słabnie. Poszczególni radioamatorzy – ich członkowie – spotykają się w nich do dziś z większą lub mniejszą regularnością. Podczas spotkań zajmują się klasyczną działalnością amatorską, wymieniają się własnymi doświadczeniami z eksploatacji sprzętu oraz najnowszą wiedzą techniczną. Niektóre kluby zajmują się przygotowywaniem nowych kandydatów na radioamatorów poprzez organizowanie kursów przygotowawczych, na których przyszli radioamatorzy mają możliwość nauczenia się wszystkiego, co niezbędne do zdania egzaminów operatorskich. Sygnał klubowy jest bardzo często wykorzystywany w konkursach krótkofalarskich, gdzie przy jednej stacji zmienia się kilku operatorów. Na wyższym poziomie działają kluby, ale także osoby prywatne zrzeszone w krajowych związkach lub federacjach krótkofalowców (na Słowacji SZR), które są członkami Światowej Unii Krótkofalowców (IARU). Aby móc zajmować się nadawaniem na pasmach amatorskich, w przeciwieństwie do przeszłości, obecnie na Słowacji członkostwo w wymienionych organizacjach nie jest już warunkiem koniecznym.
Największą grupę stanowią prawdopodobnie amatorzy zajmujący się nawiązywaniem klasycznych łączności radiowych z innymi stacjami amatorskimi, których na całym świecie jest kilka milionów. Do komunikacji między radiowcami posługującymi się różnymi językami najczęściej używa się angielskiego, ale nie jest to regułą. Aby uprościć i przyspieszyć komunikację między radioamatorami, zwłaszcza podczas pracy telegraficznej, radioamatorzy stosują szeroki zakres uzgodnionych skrótów radioamatorskich oraz tzw. kodów Q. O ile podczas komunikacji w mowie ciągłej ważne jest, aby nie doszło do błędnego odebrania informacji, radioamatorzy stosują literowanie poszczególnych liter za pomocą uzgodnionych wyrażeń, które tworzą tzw. tabelę literowania. Tłumaczenie alfabetu Morse’a umożliwiają również programy dekodujące, które jednak nie dorównują jakością odbioru słuchowemu.
Drugą dużą grupę stanowią radioamatorzy, którzy zajmują się głównie konstrukcją i testowaniem różnych urządzeń elektronicznych oraz anten przydatnych w praktyce radioamatorskiej. Na pasmach słychać ich zazwyczaj rzadziej. Ich nieocenioną cechą jest chęć dzielenia się swoimi doświadczeniami i wiedzą z innymi radioamatorami, co bez wątpienia pozytywnie wpływa na rozwój naszego pięknego hobby i przyczynia się do jego rozwoju.
Jeśli podczas spaceru na łonie natury natkniecie się na ludzi biegających z różnymi zabawnymi antenkami w rękach, – jeśli jesteście myśliwymi, nie strzelajcie do nich od razu – a jeśli jesteście zwykłymi turystami, nie musicie od razu wzywać na nich policji ani, broń Boże, SIS – to nie są żadni szpiedzy ani sabotażyści, są to również radioamatorzy zajmujący się albo treningiem, albo bezpośrednio zawodami w radiowym biegu na orientację (ROB), potocznie nazywanym też polowaniem na lisę. Starają się oni w biegu, korzystając z odbiornika radiowego, odnaleźć ukryty nadajnik. Zawody w ROB organizowane są na różnych poziomach, aż po mistrzostwa świata, których gospodarzem w 2002 roku była właśnie Słowacja. Ta dyscyplina wymaga jednak pewnej kondycji fizycznej, dlatego nie dziwię się, że tak niewiele osób zajmuje się ROB – w końcu nie ma nic lepszego niż wygoda dobrze ogrzanej kabiny krótkofalowca, hi, hi…

