Cechą charakterystyczną lipcowej rundy Ligi SSB jest to, że termin ten przypada na weekend, w którym na pasmach VHF odbywa się Dzień Polowy, a jednocześnie jest to początek wakacji. Wielu radioamatorów przebywa więc poza swoim QTH. Wymaga to większej uwagi przy wymianie kodu, którego częścią jest znak okręgowy.
Z doświadczenia wiem, że po kilku minutach potrafię oszacować liczbę łączności po godzinie pracy. Bardzo dobre szacunki ma również Števo OM7KW. On zaczyna na 3756 kHz, ja rozpoczynam wywołanie o 2 kHz wyżej. Niektóre sygnały znajdują się na granicy szumu i zakłóceń. Zrozumiałość niektórych łączności nie jest stuprocentowa, ale na podstawie głosu i fragmentów znaku, w przypadku stabilnych uczestników konkursu, można ustalić, kto nadaje. Podobnie jest z wymienianym kodem. Najwięcej trudności sprawiło mi nawiązanie łączności z Rudem OM8SL.
„Proszę o stację OM?”
„ššššš….ššš…. SL”
„Czy to może być OK1WSL?”
„…..ssss…sss.. SL”
(rozlega się podpowiedź: OM8SL)
„OM8SL Rudo 59 TNC”
„OM8SL 59 SLU SLU”
Ten fragment był zrozumiały, ale bez tej podpowiedzi nie zrozumiałbym w tym momencie znaku OM8SL. O tym właśnie są letnie warunki propagacji. Wydaje się jednak, że radioamatorów atakuje również „mor”: pełzający szum i trzaski innych urządzeń elektrycznych. Niestety, w dżungli urządzeń elektrycznych amatorska stacja radiowa jest tym urządzeniem, które najtrudniej się chroni. Znacie to: wskaźnik S-metru pokazuje kilka stopni, podczas gdy na częstotliwości nie ma żadnego wyczuwalnego sygnału. Według S-metru w moim Yaesu FT-1000MP na pasmie 80 m osiąga czasem nawet S8.
Widać było jednak, że stacji jest mniej. Na wezwanie odpowiedziało kilka stacji, które zazwyczaj nie mają „szerokich łokci”. Pod koniec godziny udało mi się jeszcze nawołać kilka stacji. Zapisałem więc 90 łączności, co nie zapowiadało się na początku Ligi SSB. Szacowałem, że będzie to 80 do 85 łączności.










